wtorek, 19 stycznia 2016

Rozdział 4 ,,Czas na zmiany"

Welcome back :D Wiem, że nie było mnie bardzo długo, ale tak jak nasza Su czekała mnie nowa szkołą, nowi ludzie, nowe problemy :) Na dodatek zgubiłam rozdział, który dla Was przygotowałam, ale tak jak tytuł naszego rozdziału mówi czas to zmienić ;) Obiecuję, że teraz, gdy już oswoiłam się z nowym otoczeniem i wena wróciła zadbam o to, by rozdziały ukazywały się co najmniej raz na miesiąc. Mam nadzieję, że mi wybaczycie. W nagrodę mam dla Was rozdział :) 

Po dwóch ciężkich tygodniach spędzonych w szpitalu, nadszedł czas na powrót do szkoły. Przez ten czas nazbierało się dość sporo zaległości, a na dodatek raz w tygodniu muszę mieć  rehabilitację. Doktor Simon zrobił swoje, gdyby nie on to pewnie nie doszłabym tak szybko do siebie. Przekonał mnie i zachęcił, abym wybaczyła przyjaciołom, bo na pewno nie działali w złym zamiarze. No i to on namówił mnie na rehabilitację. Już po pierwszych zajęciach mam dość, ale podobno bez niej nie wrócę do pełnej sprawności. Taka motywacja definitywnie mi wystarczy. Nataniela uniewinniono i przywrócono mu jego obowiązki. Za to Amber. Cóż… Pomijając gniew i żal jej brata, została surowo ukarana. Podobno dostała specjalne zadanie do końca roku szkolnego i teraz do jej obowiązków należy również wyręczanie woźnej. Ile bym dała, żeby zobaczyć tę zołzę z miotłą i wiadrem w ręku. Dziś będę mieć okazję. Zapowiada się ciekawy dzień.
 - Su- Roza podbiega do mnie, entuzjastycznie wymachując jakąś torbą na prezenty.- Razem z Alexym przygotowaliśmy dla ciebie prezent. Wiemy o twojej rehabilitacji, więc pomyśleliśmy, że na pewno przyda ci się to- wręcza mi kolorową torebkę, w której znajduje się równie kolorowy strój sportowy. Jest tak jaskrawy, że z pewnością mógłby też posłużyć jako latarka.
- Dziękuję wam- ściskam Rozę przyjaźnie.- A propos, gdzie jest Alexy?
- Ach, poszedł coś obgadać z Natanielem- Roza łapie mnie za rękę i prowadzi w stronę innych uczniów.
- Z Natanielem?!
- Czemu to cię tak dziwi? Nataniel poprosił Alexego o poradę- no proszę,  nie ma mnie trochę czasu, a już wszystko się zmienia.- Nie patrz już tak na mnie tylko chodź, wszyscy nie potrafią się doczekać twojego powrotu.
 Po wielu miłych słowach i gestach, udaliśmy się wszyscy do sali na lekcję chemii. Po tym jak usiadłam w ławce, zaczęłam się rozglądać po klasie, ale nigdzie nie widziałam Amber. Oczywiście mi to nie przeszkadza, lecz trochę się niepokoję. To może wróżyć kłopoty. Jestem pewna, że widziałam ją dzisiaj w szkole. Li i Charlotte też nie są obecne. Co one znów knują?
- Jest mi niezmiernie miło, że widzę tu dziś z nami pannę Sucrette- nawet pani Delanay cieszy się na mój widok, kto by pomyślał.- Zostań proszę po lekcji, musimy omówić terminy zaliczeń- no tak za jej uprzejmością musiało się coś kryć.
- Oczywiście proszę pani.
- A teraz przejdźmy do lekcji. Przepiszcie do zeszytów temat widoczny na tablicy, a ja sprawdzę obecność. Rozalia?
- Jestem- Roza niechętnie odpowiada, widocznie jedno się nie zmieniło, miłość Rozy do chemii jest wciąż taka sama.
- Nataniel?

-… 
- Gdzie się podział Nataniel i Alexy? Przecież widziałam ich przed lekcją w szkole- no to jesteśmy dwie.

***

- Roza- tym razem to ja ciągnę ją za rękę w bardziej ustronne miejsce.- Odkąd jestem w tej szkole nie zdarzyło się, aby Nataniel był nieobecny, a tym bardziej nie zdarzyło się, żeby wagarował, więc jeśli zaraz nie powiesz mi co jest przyczyną jego zniknięcia to…- już miałam kończyć swoje groźby kiedy Rozalia wybuchła śmiechem.- Co cię tak bawi?
- Ty- teraz zrobiła się cała czerwona ze śmiechu.
- Nie widzę w tym nic zabawnego.
- No bo nie widzisz swojej miny- po jej komentarzu obie pękałyśmy ze śmiechu, co zwróciło uwagę  dyrektorki, która kazała nam udać się do klasy.
Po ostatniej lekcji chciałam się z wszystkimi pożegnać i przy okazji popytać czy ktoś może nie wie co jest powodem zniknięcia Nataniela, ale ledwo zdążyłam wziąć rzeczy z szafki, a już nikogo nie było. Zazwyczaj to ja wychodziłam pierwsza. Jednak zmieniło się więcej niż myślałam. Może też powinnam spróbować coś zmienić. Wiem. Będę więcej się uczyć. Albo lepiej. Zacznę już dziś. Jak tylko przyjdę do domu, wezmę się za książki. Skoro wszyscy się zmieniają to ja też. Następną rehabilitację mam dopiero jutro, więc dziś jest idealny wieczór, by popracować nad ocenami i nadrobić zaległości.

***

Przekręcam klucz w zamku do mojego domu, ale o dziwo są otwarte. Dziwne. Moi rodzice zapowiadali, że dziś wrócą później. Niepewnie naciskam klamkę i ostrożnie otwieram drzwi. Do tej pory takie sytuacje widziałam tylko w filmach, a teraz mam wrażenie jakbym była bohaterką jednego z nich. Wszędzie jest ciemno, bo wszystkie żaluzje są zasłonięte. Mogłabym zaświecić światło, ale boję się, że wtedy włamywacze zorientują się, że tu jestem. Muszę obmyślić jakiś plan. Najlepiej by było udać się do sypialni rodziców, tam mój tata trzyma kij bejsbolowy, ale to zdecydowanie za daleko, mogłabym też udać się do kuchni po młotek, ale wtedy musiałabym działać na otwartej przestrzeni. Trudno jestem zdana na siebie. Postanowiłam zamknąć się w swoim pokoju. Szybko wbiegłam po schodach na górę, weszłam do pokoju i zatrzasnęłam za sobą drzwi. Nagle w pokoju zrobiło się jasno, a gdy się odwróciłam wrzasnęłam z przerażenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz