niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 2 ,, Niezręczna chwila"

 Na początek chciałam Wam powiedzieć, że jest mi niezmiernie miło jak mnie przyjęliście. Każdy Wasz komentarz niezwykle mnie motywuje do wymyślania dalszej historii. Zapraszam Was do przeczytania krótkiego rozdziału drugiego, który można powiedzieć jest ważnym wprowadzeniem do tego co będzie się działo w rozdziale trzecim. Miłego czytania ;)

- Auć!
- Po co go sprowokowałeś?- przykładam kolejną porcję lodu do oka Nataniela. Po tym jak się rzucił na pijanego Kastiela, została mu pamiątka w postaci rozległej, fioletowej śliwy pod lewym okiem.
 Nat nic nie odpowiedział i zrobił obrażoną minę. Nie potrafię zliczyć ile razy próbowałam ich już ze sobą pogodzić, ale za każdym razem efekt jest ten sam. Na domiar złego Kastiel usłyszał naszą dwuznaczną rozmowę . Teraz na pewno wszystkim rozpowie, że Nataniel i ja jesteśmy parą, a to oczywiście  nie ma nic wspólnego z prawdą. Już widzę tę rozwścieczoną minę Amber na tę wieść , ale swoją drogą to miło będzie zobaczyć jak nadyma tę swoją krzywą mordkę.
- Przepraszam- Nataniel odwrócił głowę w moją stronę i spojrzał na mnie przepraszająco.- Zachowałem się jak dziecko- patrzył w moje oczy przez dłuższą chwilę. Chciał chyba coś dodać, ale zrezygnował i zamiast tego spuścił głowę.- Lepiej wyciągnij już zeszyt z matematyki i tak już za długo musiałaś się mną zajmować.
Gdy już wszystko posłusznie przygotowałam, rozsiadłam się na wygodnym skórzanym fotelu przy biurku Nataniela. Mój nowy nauczyciel przysiadł się do mnie i zaczął mi na przemian dyktować i tłumaczyć. Nie umiałam się skupić na ani jednym słowie, bo ciągle myślałam o tej nowej uczennicy. Najbardziej martwię się o to, że spodoba się Natanielowi. Pewnie nie będzie miał już wtedy dla mnie czasu, przecież jestem tylko jego przyjaciółką. A przecież prędzej czy później zacznie szukać dziewczyny. Eh... Dlaczego tak właściwie cały czas nad tym rozmyślam?
- Yyy... Su?- powróciłam na chwilę do rzeczywistości i zobaczyłam, że Nat dziwnie przygląda się mojej kartce. Nic dziwnego, w moim zeszycie widniał na pół strony napis Nataniel. Moje policzki w jednej chwili zalał potężny rumieniec. Ale wstyd.
- Przepraszam, zamyśliłam się- zaczęłam nerwowo zakreślać ten nieszczęsny napis długopisem. Nataniel złapał mnie za nadgarstek i odciągnął moją dłoń od kartki.
- Su, powiedz mi proszę, co cię tak martwi? Cały dzień jesteś jakaś taka nieobecna- Nat odwrócił moje krzesło tak, żebym siedziała naprzeciwko niego.
- A ty pewnie znów mnie wyśmiejesz- tym razem to ja zrobiłam obrażoną minę.
- A więc chodzi o tę dziewczynę?- spojrzał na mnie, ale ja tylko spuściłam wzrok nic nie odpowiadając.- Naprawdę się tym tak martwisz?
Podniosłam głowę i widząc jego kpiący uśmieszek, zaczęłam się zastanawiać czy mu w ogóle coś odpowiedzieć. Po dłuższej chwili zawahania zdecydowałam, że opowiem mu o wszystkich moich zmartwieniach, nawet tych dotyczących jego, może dzięki temu będzie mi lżej. Kiedy skończyłam swoją wyczerpującą wypowiedź, spojrzałam na Nataniela, oczekując na jego reakcję, ale chyba niezbyt potrafił się w tym połapać. Dość niezręczną ciszę przerwał donośny piskliwy głos:
- Cześć braciszku!- no tak, tylko jej nam tutaj brakowało.
- Witaj Amber- Nataniel wstał, by przywitać swoją ukochaną siostrę. Naprawdę nigdy nie zrozumiem ich relacji. Ta rozkapryszona dziewucha cały czas wykorzystuje miłość jej brata, dlatego każdy wybryk uchodzi jej płazem, a Natanielowi to i tak nie przeszkadza. Cały czas patrzy na nią jak na  małą bezbronną siostrzyczkę. Grrr... na samą myśl o niej zaczynam się w środku gotować.
- AAAA- nie wiem dlaczego, ale gdy tylko Amber mnie ujrzała, podniosła ogromy lament.- Dlaczego wpuściłeś to coś do środka?- Nataniel spojrzał na nią karcąco.
- To coś ma imię- odpowiedziałam jej, próbując naśladować ten jej irytujący głosik.
- Wynoś się stąd- Amber podniosła dumnie głowę pewna, że jej brat ją wesprze.
- Nie, Amber- Nataniel złapał swoją siostrę za rękę i zaczął ją ciągnąć w stronę wyjścia.- To ty stąd wyjdziesz- jego postawa bardzo mnie zdziwiła, byłam pewna, że wymyśli coś, żeby jego siostrzyczka została. Nie umiałam się powstrzymać i zaczęłam się z niej śmiać.- Su, ciebie też proszę, byś już wyszła. Chcę pobyć sam- mina natychmiast mi zrzedła. Nie potrzebnie mu się zwierzałam, wiedziałam, że będzie to miało jakiś odcisk na naszej przyjaźni. Mam tylko głęboką nadzieję, iż nie oznacza to jej końca. Na razie nie pozostało mi nic innego jak wziąć rzeczy i opuścić jego mieszkanie. Pogłaskałam jeszcze na do widzenia  Śnieżkę, która w podziękowaniu otarła się o moje nogi, a następnie w ułamek sekundy dała susa do sypialni swojego pana. Ruszając do wyjścia, jeszcze spojrzałam przepraszająco na Nataniela, który ewidentnie miał już dość dzisiejszego dnia. Gdy tylko Amber zauważyła mnie jak wychodzę, zaczęła się gorzko śmiać. Minęłam ją bez słowa, z wymalowaną złością i upokorzeniem na twarzy.

 Następnego dnia zaspałam, przez co nie poszłam na pierwszą lekcję. Gdy wchodziłam do szkoły miałam wrażenie, że coś jest nie tak. Przechodząc głównym korytarzem, widziałam jak ludzie, spoglądając na mnie, szepczą coś między sobą. Zaczęłam szukać wzrokiem Rozalii, by zapytać ją co się takiego wydarzyło, kiedy ktoś nagle zepchnął mnie na szafki. W wyniku tego upadłam i mocno uderzyłam się w głowę, odruchowo dotknęłam dłonią obolałe miejsce. Aua, na całe szczęście nie leci mi krew, za to guz będzie jak się patrzy. Siedziałam tak jeszcze chwilę, masując obolałe miejsce. Dopiero kiedy ból trochę ustąpił i byłam w stanie się podnieść, zobaczyłam nad sobą zezłoszczoną Amber.
- Jeśli myślisz, że możesz sobie tak pogrywać to się grubo mylisz. Mój brat prędzej, czy później przejrzy na oczy i z tobą zerwie- o czym ona znowu gada? Jak niby Nataniel miałby ze mną zerwać? Pewnie znów sobie coś ubzdurała albo... Ahh, już pamiętam. Kastiel musiał wszystkim rozpowiedzieć, o rozmowie, którą usłyszał poprzedniego dnia, gdy szliśmy z Natanielem do jego mieszkania, to pewnie też dlatego tyle osób wytykało mnie palcami.
-  Posłuchaj Amber, kiedy ja nawet nie...
- Nic mnie to nie obchodzi. Mój brat nie jest głupi, zresztą już sobie znalazł inną- Amber odeszła do swoich koleżanek, chichocząc pod nosem. O jaką inną jej chodziło? Nie mogłam się powstrzymać, by to sprawdzić, więc ruszyłam w kierunku pokoju gospodarzy, ale na miejscu nikogo nie zastałam. Postanowiłam pójść do sali, w której mam mieć planowo lekcje, z nadzieją, że właśnie tam znajdę Nataniela. Gdy przekroczyłam próg klasy, zobaczyłam śliczną brunetkę, z długimi falowanymi włosami i pięknymi niebieskimi oczami, która siedziała odwrócona na krześle do Nataniela. Już na pierwszy rzut oka widać było, że strasznie się do niego kleiła. Postanowiłam wykorzystać, krążącą po szkole plotkę i wpadłam na genialny pomysł. Pewna siebie podeszłam do ławki nieświadomego jeszcze niczego Nata, usiadłam obok niego i pocałowałam go delikatnie w policzek.
- Cześć kochanie- starałam się mówić jak najsłodszym głosikiem. Nataniel spojrzał na mnie zmieszany, a dziewczyna z śliczną buźką zaczęła mnie mierzyć wzrokiem. Czyli pierwszy cel osiągnięty.
- Yyy, cześć Su- Nat zaczął przyglądać mi się badawczo.- Poznajcie się. To jest Nina- wskazał dłonią na nową uczennicę, której Bozia niestety nie poskąpiła urody, z bliska wydawała się być jeszcze ładniejsza.- A to...
- Sucrette- przerwałam mu- dziewczyna Nataniela- Nowa zrobiła duże oczy, a mój niby chłopak niespodziewanie wstał i przepraszając dziewczynę, wyprowadził mnie z sali. Ciągnął mnie aż do pokoju gospodarzy, a kiedy upewnił się, że nikt nas nie słyszy, wrzasnął:
- Można wiedzieć co ty wyprawiasz?- chciałam się wytłumaczyć, ale Nataniel kontynuował.- Zachowujesz się gorzej niż moja siostra. Co ci strzeliło do głowy? Najpierw odpływasz gdzieś cały dzień myślami, wypisujesz jakieś bzdury w swoim zeszycie, potem zgrywasz wielką zazdrośnicę, a teraz udajesz moją dziewczynę. Nie poznaję cię Su. Kiedy wczoraj byłaś o mnie zazdrosna to nawet przez chwilę mi to schlebiało, ale przypomnę ci, że ty też rozmawiasz z płcią przeciwną, jednak w przeciwieństwie do ciebie, nie udaję wtedy twojego chłopaka, a wiesz dlaczego? Bo wtedy cała szkoła będzie o tym gadać- bardzo zabolały mnie te słowa, a najbardziej zabolało mnie to, że porównał mnie do Amber.
- Już gada- to była chyba moja najgłupsza odpowiedź i jak się okazało mój największy błąd.
- Co?!- Nataniel ciągle krzyczał.
- Kastiel rozgadał co wczoraj widział i wszyscy teraz myślą, że jesteśmy parą, dlatego chciałam to wykorzystać, bo wkurzył mnie widok ciebie i tej całej Niny- Nataniel opadł bezsilnie na krzesło i schował twarz w dłoniach.
- Przepraszam, znowu mnie poniosło- wreszcie przestał krzyczeć.- Ale to nie znaczy, że nie przesadziłaś. A z Niną załatwiałem tylko formalności. Już ci tłumaczyłem, że jesteś dla mnie ważna, jednak po dzisiejszej sytuacji dobrze by było, gdybyśmy na pewien czas ograniczyli kontakt- z każdym jego słowem coraz bardziej zbierało mi się na płacz. Nie potrafiłam dłużej wytrzymać, łzy zaczęły powoli spływać po moim policzku. Czerwona z płaczu wybiegłam z pokoju gospodarzy, ostatnie co pamiętam to Nataniel, który krzyczy moje imię. Dalej jest tylko pustka i ciemność.

2 komentarze:

  1. Ojejku... biedna Sue, choć muszę ci przyznać medal za świetne obmyślenie charakteru Nataniela. Wspaniale piszesz, naprawdę gratuluje ci talentu i czekam na dalszy rozwój wyarzeń z zapartym tchem

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej.... ale świetnie piszesz... też bym tak chciała, ale niestety nie potrafię tak wspaniale tego wszystkiego ująć. Bardzo podoba mi się cała akcja, ponieważ: tu Amber, tam Kastiel, jeszcze gdzieś tam Nina, Nataniel, po prostu MEGA!
    Z niecierpliwością czekam na dalszy rozwój wydarzeń :)

    OdpowiedzUsuń